Koninianie źle weszli w mecz, pozwalając przyjezdnym zbudować kilkubramkową przewagę. Później kilkakrotnie pokazywali, że potrafią nawiązać wyrównaną walkę. Odrabiali pięcio, a nawet sześciobramkową stratę, zbliżając się do rywali na zaledwie jedno trafienie. W decydujących momentach brakowało jednak skutecznego zakończenia akcji. Niewykorzystane sytuacje w ataku kończyły się szybkimi kontratakami gości, którzy ponownie powiększali przewagę. Po spotkaniu trener Startu Konin Radosław Wrzesiński wskazał na błędy, które przesądziły o wyniku.
– Zabrakło zimnej krwi, skuteczności. Jeżeli ta skuteczność byłaby trochę na wyższym poziomie, podejrzewam, że mecz mógłby się skończyć inaczej lub na pewno mniejszą różnicą bramek – ocenił szkoleniowiec.
Wrzesiński zwrócił również uwagę na defensywę. Start kolejny raz stracił ponad 40 bramek, choć zdaniem trenera gra obronna wyglądała momentami lepiej niż we wcześniejszych spotkaniach.
Mimo ambitnej pogoni koninianie nie zdołali doprowadzić do remisu. MKS Wieluń skuteczniej wykorzystywał swoje okazje i ostatecznie wywiózł z Konina zwycięstwo 41:35.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze