To jeden z tych momentów w historii konińskiego sportu, które zasługują na przypomnienie kolejnym pokoleniom. W 1991 roku pięściarze Zagłębia Pollas Konin dokonali czegoś niezwykłego. Drużyna, która jeszcze kilka lat wcześniej pięła się przez kolejne szczeble rozgrywek, jako beniaminek najwyższej klasy sięgnęła po drużynowe mistrzostwo Polski. O złotym medalu zdecydował mecz w wypełnionej kibicami hali Rondo.
Historia konińskiego boksu zaczęła się jednak znacznie wcześniej. Sekcja funkcjonowała już na początku lat 60. Jednym z trenerów był Tadeusz Grzelak, medalista mistrzostw Europy z 1953 roku i uczestnik igrzysk olimpijskich w Helsinkach. W 1973 roku konińscy pięściarze po raz pierwszy awansowali do najwyższej klasy rozgrywkowej. Pięć lat później seniorska drużyna przestała istnieć. Dopiero później rozpoczęła się budowa zespołu, który miał napisać najpiękniejszy rozdział w historii konińskiego boksu.
Szczególnie niezwykła była droga Zagłębia w końcówce lat 80. Z zachowanych relacji zawodników i dziennikarzy wynika, że drużyna awansowała niemal sezon po sezonie, przesuwając się coraz wyżej w hierarchii polskiego boksu.
Andrzej Goiński, jeden z zawodników tamtej drużyny, po latach określił ten zespół mianem ewenementu. Podkreślał, że Zagłębie awansowało rok po roku, a następnie jako beniaminek zdobyło mistrzostwo kraju.
Na przełomie lat 80. i 90. do zespołu trafiali zawodnicy prezentujący bardzo wysoki poziom. Świadczą o tym także archiwalne wyniki indywidualnych mistrzostw Polski. W 1990 roku w barwach Zagłębia Konin startowali między innymi Leszek Ceglewski i Dariusz Kasprzak. Rok później na mistrzostwach Polski w Słupsku występowali już między innymi Jarosław Piasecki, Piotr Doliński, Dariusz Kasprzak, Robert Jałowiec i Henryk Zatyka.
To pokazuje skalę sportowego potencjału, którym dysponował wówczas Konin.
Najważniejszy był jednak sezon 1991. Zagłębie znalazło się w gronie najlepszych polskich drużyn. Na najwyższym poziomie rywalizowały wtedy między innymi Hetman Białystok, Czarni Słupsk, Gwardia Warszawa, Walka Zabrze, GKS Jastrzębie, Igloopol Dębica i Górnik Sosnowiec.
Zagłębie nie zamierzało jedynie walczyć o utrzymanie.
Konińska drużyna była mocna personalnie i dysponowała szeroką kadrą. Dariusz Kasprzak po latach wspominał, że nawet zawodnicy pozostający poza podstawowym zestawieniem prezentowali poziom pozwalający rywalizować z najlepszymi.
W tamtym sezonie zdarzały się również sytuacje dziś brzmiące niemal niewiarygodnie. Na jeden z meczów z Hetmanem Białystok część ekipy Zagłębia poleciała samolotem z lotniska w Kazimierzu Biskupim. Konińscy kibice natomiast licznie jeździli za swoją drużyną na spotkania wyjazdowe.
O mistrzostwie Polski miał zdecydować ostatni mecz, rozegrany w Koninie przeciwko Gwardii Warszawa.
Atmosfera wokół spotkania była wyjątkowa. Według wspomnień Zbigniewa Iciaszka już kilka godzin przed rozpoczęciem zawodów w hali Rondo panowała ogromna euforia. Na trybunach znalazło się około półtora tysiąca widzów.
Zasady były proste. Rozgrywano dziesięć walk, od najlżejszej kategorii wagowej aż po ciężką. Za zwycięstwo drużyna otrzymywała dwa punkty, za remis jeden. Zagłębie potrzebowało co najmniej jedenastu punktów, aby być pewnym historycznego sukcesu.
Pierwszy swój pojedynek wygrał Jarosław Piasecki. Następnie przegrał Piotr Doliński. Punkty dla Zagłębia zdobywali później Dariusz Kasprzak, Siergiej Asanow, Mirosław Bobrowski i Piotr Dreas.
Nie wszystko układało się jednak po myśli gospodarzy. Mariusz Trzmielewski i Wiesław Osetek zakończyli swoje walki przed czasem.
Napięcie rosło.
Jednym z kluczowych pojedynków był występ Wasilija Gawryluka. Jego przeciwnikiem był Stanisław Łakomiec, bardzo utytułowany pięściarz, mistrz Polski w wadze średniej z 1982 roku oraz trzykrotny mistrz kraju w wadze półciężkiej.
Gawryluk wygrał.
W tym momencie stało się jasne, że Zagłębie Konin po raz pierwszy w swojej historii zostało drużynowym mistrzem Polski.
Ostatni do ringu wszedł Henryk Zatyka, ale rezultat jego pojedynku nie mógł już odebrać Koninowi złota.
Zagłębie Pollas Konin pokonało Gwardię Warszawa 12:8.
W mistrzowskiej ekipie znajdowali się między innymi Jarosław Piasecki, Piotr Doliński, Dariusz Kasprzak, Siergiej Asanow, Mirosław Bobrowski, Piotr Dreas, Mariusz Trzmielewski, Wiesław Osetek, Wasilij Gawryluk i Henryk Zatyka.
W złotym sezonie barwy Zagłębia reprezentowali również Leszek Ceglewski, Sylwester Słobodzian, Robert Jałowiec, Dymitr Łazarow, Wiaczesław Miednikow, Grzegorz Hołowczak, Igor Carenkow, Siergiej Sawicki, Piotr Kuźma i Andrzej Goiński.
Trenerami mistrzowskiego zespołu byli Jan Bojanowski, Jerzy Filipiak oraz Genrych Rywkin.
Po wielu latach część bohaterów tamtego sukcesu ponownie stanęła razem na konińskim ringu podczas gali Copa Fight Night. Dariusz Kasprzak, Mariusz Trzmielewski, Leszek Ceglewski, Mirosław Bobrowski, Andrzej Goiński i Jarosław Piasecki zostali wówczas uhonorowani za sukces z 1991 roku.
Historia ma jednak gorzkie zakończenie.
Sukces mistrzów Polski przypadł na okres gwałtownych przemian gospodarczych w kraju. Finansowanie sportu stawało się coraz trudniejsze. Z dalszego sponsorowania Zagłębia wycofał się Mirosław Jerzy Piasecki, którego wsparcie odegrało dużą rolę w budowie silnego zespołu.
Zaledwie trzy lata po mistrzostwie sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej.
20 lutego 1994 roku Zagłębie rozegrało w Koninie ligowy mecz ze Startem Renomą Elbląg. Wkrótce klub poinformował Polski Związek Bokserski o wycofaniu zespołu seniorów z rozgrywek. Konińska drużyna, która kilka lat wcześniej wspinała się szczebel po szczeblu, a następnie została najlepszą w Polsce, zniknęła z ligowej mapy kraju.
Pozostała jednak historia.
Historia drużyny, która nie potrzebowała wielu lat w elicie, aby zacząć rozdawać karty. Historia pełnej hali Rondo i kibiców czekających na walki kilka godzin przed rozpoczęciem meczu. Historia pięściarzy, którzy jako beniaminek nie przestraszyli się najbardziej utytułowanych klubów w Polsce.
W 1991 roku Zagłębie Pollas Konin zostało drużynowym mistrzem Polski.
Ponad trzy dekady później nadal jest to jeden z największych sukcesów w historii konińskiego sportu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze