Reklama

Od Moczadeł po Australię, czyli dzieje rodziny Balcerzaków - cz. 4

Żołnierz Sowiecki wymienił trzy sprawne zegarki za jeden działający, a inny myślał, że Niemcy mają… rogi


II wojna światowa była nie tylko areną walk aliantów ze skrajnym nacjonalizmem (głównie III Rzesza, Włochy i Japonia), lecz również faszyzmu z komunizmem. Choć oba systemy totalitarne dopuszczały się ludobójstwa, nie brakowało jednak sytuacji, które określilibyśmy, jako absurdalne lub nawet komiczne, o czym przekonała się rodzina Balcerzaków.  

Dla młodego Franciszka Balcerzaka powrót do dawno niewidzianego domu na Moczadłach nie był jedyną nowością. Pewnego dnia w polu niedaleko Moczadeł znalazł martwego esesmana. Zmarły miał na sobie niezniszczone buty, mundur oraz płaszcz. Nie mogąc zdjąć butów i munduru wrócił do domu po nóż, aby dzięki niemu rozciąć zmarznięte obuwie i mundur, które dla nieżyjącego oczywiście nie miały żadnego znaczenia, a dla chłopaka, chodzącego przez sześć lat w samych łachmanach, było sprawą priorytetową. Po powrocie okazało się, że ktoś w międzyczasie zdołał z niego zdjąć buty i plaszcz. Na szczęście został mundur, który, pomimo że był dla Balcerzaka nieco za duży, po zerwaniu niemieckich insygniów oraz zaszyciu dwóch dziur po kulach, nosił przez kolejne dwa lata.  

Niedługo potem los po raz kolejny uśmiechnął się do młodego Balcerzaka. Po kilku dniach w Golinie jakiś nieznany Polak podarował mu na ulicy swoje buty.

W podobnym okresie jego ojciec – Franciszek miał ciekawą rozmowę z pewnymi czerwonoarmistami, którym opowiadał m.in. o Moczadłach. W pewnym momencie jeden z żołnierzy zapytał się go, dlaczego nie wraca do dawnego gospodarstwa, skoro nie ma już tam Niemców. Balcerzak odpowiedział, że nie ma czym zabrać dzieci i swój skromny dobytek. Gdy to usłyszał Rosjanin, zatrzymał pewną niemiecką rodzinę, uciekającą swym wozem na Zachód. Kazał im go opuścić, bo chciał go dać Balcerzakowi. On jednak odparł, że nie chce tej furmanki. Żołnierz uznał to za obrazę. Wycelował karabin w Balcerzaka, nazwał go głupcem i kazał się wynosić… Mimo to dawny gospodarz i tak po jakimś czasie powrócił na stałe, ze swoimi dziećmi, na Moczadła.  

Nie po raz pierwszy Balcerzacy byli świadkami dziwnego, a niekiedy zabawnego zachowania Rosjan. Niektórzy z napotykanych w późniejszym czasie żołnierzy stwierdzali, że jeszcze nie mieli okazji, żeby zobaczyć prawdziwych „Germańców” - jak sami ich zresztą określali. Wyobrażali sobie Niemców, jako agresywnych, dzikich Germanów z rogami na głowie. Przez propagandę ZSRR ciężko im było zrozumieć, że obywatele III Rzeszy mogą wyglądać tak samo jak Rosjanie. Niejednego Polaka zadziwiała również wyraźna przepaść mentalna między naszymi rodakami a nowymi okupantami. Zdarzyło się bowiem, że pewien czerwonoarmista dał Polakowi trzy rzekomo zepsute zegarki za jeden sprawny. Feralny żołnierz nie zdawał sobie jednak sprawy, że zegarek należy od czasu do czasu nakręcać, aby dobrze funkcjonował…  

Zachowanie czerwonoarmistów nie pozwalało więc zapewnić należytego spokoju w okolicy, w której to nadal przebywali Niemcy. Niemniej, aby nie dopuścić do powstania hitlerowskiej partyzantki często uciekano się do decyzji, jaką było rozstrzeliwanie niemieckich żołnierzy. W naszym regionie do takiej sytuacji doszło chociażby w Golinie czy w Lucynowie, w którym, przy jednej stodole, rozstrzelano siedemnastu Niemców. Sowieci nie mogli jednak obsadzić każdego kawałka ziemi swoimi żołnierzami. Powstawały w ten sposób „luki”, którymi przemieszczały się niedobitki niemieckiej armii, dezerterzy czy uciekinierzy.  

25 lub 26 stycznia 1945 r., pod wieczór, na Moczadła przyjechało, na konnym wozie, osiemnastu niemieckich żołnierzy, którzy na kilka godzin zajęli gospodarstwo Balcerzaków. Co ciekawe szesnastu z nich potajemnie zdezerterowało w nocy. Rano został tylko jeden oficer, do niedawna dowodzący tymi Niemcami, oraz żołnierz, zdający mu raport o tej ucieczce. Pozostała dwójka hitlerowców również opuściła Moczadła. Na szczęście nikomu nie zrobili krzywdy.  



Franciszek Balcerzak (senior)  

Łukasz Rewers  

Źródła:

- Relacja ustna Andrzeja Balcerzaka z Melbourne (Australia), oparta na nagranych wspomnieniach jego ojca Franciszka Balcerzaka, zebrana przez Łukasza Rewersa w sierpniu 2021 roku.

- Zdjęcie należące do krewnych Andrzeja Balcerzaka.  
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości