Do redakcji infokonin.pl wpłynął bardzo emocjonalny i poruszający list od mieszkanki Konina, która mieszka w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej spopielarni przy ul. Działkowej. Kobieta opisuje swoje rozgoryczenie, bezsilność i poczucie oszukania przez lokalnych radnych oraz władze miasta.
W liście czytamy m.in.:
„Pamiętam, jak radni zapewniali nas na spotkaniach, że zajmą się sprawą, że będą rozmawiać, że głos mieszkańców ma znaczenie. Mówili, żebyśmy byli spokojni. A potem cisza… Temat zniknął. Nagle okazuje się, że decyzja już zapadła. Radny Marcinkowski obiecał, że sprawa zostanie skierowana do SKO ze względu na wpływ inwestycji na psychikę mieszkańców. Do dziś nic się nie wydarzyło. Zostaliśmy z pustymi słowami.”
Mieszkanka podkreśla ogromny strach o przyszłość swoją i swoich dzieci. Obawia się, że codziennie będą musieli patrzeć na obiekt spopielarni zwłok tuż obok domów. „Jak mam wytłumaczyć dzieciom, że ktoś uznał, iż to odpowiednie miejsce na taką inwestycję?” - pyta retorycznie.
Kobieta zwraca uwagę, że na stronie inwestora widnieje już prawomocne pozwolenie na budowę, co sprawia, że mieszkańcy czują się całkowicie zlekceważeni. „Czuję bezsilność, złość i ogromne rozczarowanie. Nie mogę spać spokojnie. To wszystko zaczyna mnie przerastać psychicznie” - pisze otwarcie.
Spopielarnia Konin przy ul. Działkowej od kilku miesięcy budzi ogromne kontrowersje wśród mieszkańców osiedla. Protesty i petycje składane do prezydenta Piotra Korytkowskiego oraz radnych nie przyniosły dotychczas oczekiwanych efektów. Mieszkańcy podkreślają, że lokalizacja w środku zabudowy jednorodzinnej jest dla nich nie do przyjęcia.
Redakcja infokonin.pl postanowiła nagłośnić głos mieszkanki, ponieważ sprawa dotyczy ważnego problemu - partycypacji mieszkańców w decyzjach lokalnych, które bezpośrednio wpływają na ich życie i komfort psychiczny.
Czekamy na stanowisko miasta oraz inwestora w tej sprawie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pamiętam jak kilka lat temu moja córka , która wyprowadziła się z Konina na obrzeża wsi, gdzie diabeł mówi dobranoc, mówiła , że to jest właśnie to o co jej chodziło: spokój, cisza, czyste powietrze, wokół tylko pola uprawne.Minęło kilka lat .Aż tu nagle obok jej posesji , rolnik stawia oborę na 39 krów mlecznych. Po jakimś czasie sąsiad z drugiej strony rozpoczyna budowę dużej oczyszczalni pierza. Dzięki Bogu sąsiad z obory zrezygnował sam, bo nasze protesty, sprawdzanie inwestycji pod kątem szkodliwości nic nie daly.Stoi tylko pralnia pierza. W związku z tym jeżdżą samochody dostawcze. Tak to jest, nie jesteśmy sami na tym świecie.
Pamiętam jak kilka lat temu moja córka , która wyprowadziła się z Konina na obrzeża wsi, gdzie diabeł mówi dobranoc, mówiła , że to jest właśnie to o co jej chodziło: spokój, cisza, czyste powietrze, wokół tylko pola uprawne.Minęło kilka lat .Aż tu nagle obok jej posesji , rolnik stawia oborę na 39 krów mlecznych. Po jakimś czasie sąsiad z drugiej strony rozpoczyna budowę dużej oczyszczalni pierza. Dzięki Bogu sąsiad z obory zrezygnował sam, bo nasze protesty, sprawdzanie inwestycji pod kątem szkodliwości nic nie daly.Stoi tylko pralnia pierza. W związku z tym jeżdżą samochody dostawcze. Tak to jest, nie jesteśmy sami na tym świecie.