11 lipca w Koninie odbyły się uroczystości upamiętniające Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Tegoroczne obchody miały wyjątkowo poruszający charakter. Szczególne emocje wzbudziły świadectwa osób, które osobiście przeżyły dramatyczne wydarzenia na Kresach Wschodnich.
Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą odprawioną w kościele św. Maksymiliana Marii Kolbego w Koninie. Następnie uczestnicy przeszli pod tablicę upamiętniającą ofiary zbrodni wołyńskiej, gdzie oddano hołd zamordowanym Polakom.
W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych, parlamentarzyści, radni, kombatanci, służby mundurowe, duchowieństwo oraz mieszkańcy Konina i regionu. Nie zabrakło również rodzin osób zamordowanych podczas tragicznych wydarzeń z lat 1939–1946.
Podczas uroczystości przypomniano, że według historyków ofiarą ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej padło ponad 100 tysięcy Polaków. Kulminacją zbrodni była tak zwana Krwawa Niedziela z 11 lipca 1943 roku, kiedy doszło do skoordynowanych ataków na ponad sto polskich miejscowości.
Najbardziej przejmującym momentem obchodów było wystąpienie Marii Pawłowskiej, jednej z nielicznych żyjących świadków tamtych wydarzeń. Kobieta opowiadała o osobistych doświadczeniach i tragedii swojej rodziny.
– Jestem chyba jedyną osobą z tego regionu, która była świadkiem tragicznych wydarzeń, jakie musieli przejść Polacy. Mój brat zginął wraz z rodziną. Do dziś nie wiemy, gdzie i w jakich okolicznościach. Wspomnienia tych wydarzeń są niezwykle bolesne - mówiła ze wzruszeniem.
Maria Pawłowska przypomniała, że prześladowania Polaków rozpoczęły się już po agresji Związku Radzieckiego na Polskę we wrześniu 1939 roku. Podkreśliła również, że mimo okrucieństwa wojny spotkała ludzi, którzy okazali jej pomoc. Jak wspominała, życie uratował jej niemiecki oficer, który przyniósł lekarstwa, oraz Ukrainka, która nie pozwoliła napastnikom wejść do swojego domu.
Wśród przemawiających znalazł się także Józef Srogi, który z ogromnym wzruszeniem opowiadał o wydarzeniach sprzed ponad ośmiu dekad.
– Ta rana jest bardzo wielka dla ludzi, którzy jeszcze żyją i pamiętają tamte wydarzenia. O takich tragediach nie da się zapomnieć - podkreślał.
W trakcie uroczystości wielokrotnie podnoszono temat pamięci historycznej, ekshumacji ofiar oraz potrzeby zachowania prawdy o wydarzeniach na Wołyniu. Głos zabrał również zastępca prezydenta Konina Witold Nowak, który dziękował świadkom historii za ich obecność i odwagę.
Na zakończenie uczestnicy obchodów złożyli kwiaty i zapalili znicze pod tablicą upamiętniającą ofiary ludobójstwa. Tegoroczne uroczystości w Koninie po raz kolejny pokazały, jak ważna pozostaje pamięć o jednej z najtragiczniejszych kart w historii Polski.
Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu jest nie tylko okazją do wspomnienia zamordowanych, ale również momentem refleksji nad historią, odpowiedzialnością i koniecznością przekazywania prawdy kolejnym pokoleniom.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze