Reklama

Od Moczadeł po Australię, czyli dzieje rodziny Balcerzaków – cz. 8

W ostatnim artykule o rodzinie Balcerzaków dzieje gospodarza Moczadeł zestawiłem z dziejami innych rolników, którzy w okresie PRL-u doznawali różnych szykan i nieraz okrutnego traktowania ze strony komunistów. W kolejnej części nadal kontynuuję ten sam wątek, rozbudowując go o pokazowy proces przeprowadzony nad synem Franciszka Balcerzaka.

Po powrocie z wojska w 1954 r. Franciszek Balcerzak pomagał w prowadzeniu rodzinnego gospodarstwa. Niestety, po kilku miesiącach dostał wezwanie do konińskiego sądu (jako były poborowy podlegał przez sześć miesięcy sądowi wojskowemu).  

Proces Balcerzaka był procesem pokazowym. Władze sądownicze oskarżały go o posiadanie ukrytych worków zboża, co było nieprawdą. Przy formowaniu aktu oskarżenia pomylono go z jego ojcem, który przebywał wówczas w więzieniu. Z powodu tej jednej pomyłki wynikło późniejsze nieporozumienie, dodatkowo „ubarwione” niejednym kłamstwem.  

W trakcie rozprawy sędzia doszedł do wniosku, że faktycznie ma przed sobą nie tę osobę, w sprawie, której były postawione zarzuty. Mimo to nie zamierzał ustąpić synowi „kułaka”. Zaczął go oskarżać o niewłaściwe zachowanie przed sądem. Co ciekawe po części miał rację, gdyż Balcerzak znużony i zdenerwowany całym procesem zaczął żartować z przedstawicieli sądownictwa. Jego pozytywnej postawie przeciwstawiał się srogi prokurator, który wygłosił przemówienie w sprawie trudnego położenia głodujących robotników, pozbawionych chleba przez skąpych „kułaków”. W końcu rzucił Balcerzakowi pytanie odnośnie tego, ile żołnierz potrzebuje chleba by mógł przeżyć. Franciszek odparł, że nie może na to pytanie odpowiedzieć, gdyż złożył przysięgę wojskową, zobowiązującą go do tajemnicy. W końcu sam zabrał głos stwierdzając, w języku komunizmu, że koniński sąd służy nie polskiemu wymiarowi kary, lecz amerykańskiemu imperializmowi. Sędzia nie mógł już dalej znieść z nim kłótni, więc nałożył na niego sześć miesięcy kary więzienia za obrazę sądu. Na całe szczęście nie był to wyrok prawomocny.  

Odbiegając nieco od dziejów rodziny Balcerzaków należy zauważyć, że gospodarze, którzy nie wywiązywali się z dostarczania kontyngentów rolnych, byli więzieni nie tylko w Koninie, lecz również w areszcie w Kazimierzu Biskupim. Co ciekawe dochodziło do sytuacji, kiedy to żony aresztowanych zastępowały swoich mężów w odsiadywaniu wyroków. Aresztanci mogli dzięki temu popracować w ciągu dnia na polu, a po pracy wrócić znów za kratki.  

W poszukiwaniu nielegalnego zboża funkcjonariuszom pomagali młodzi ludzie ze Związku Młodzieży Polskiej z Poznania, którzy przyjeżdżali do Kazimierza Biskupiego w mundurkach kolejarskich. Pewnego dnia w gospodarstwie, znajdującym się niegdyś przy przydrożnej figurze Jezusa Chrystusa na przekopanej przez KWB północnej części Kazimierza Biskupiego, członkowie ZMP, po otrzymaniu donosu, przeszukali dom w celu znalezienia ukrytych worków z ziarnami. Nie udało im się jednak niczego odszukać. Przed zakończeniem swojej misji zauważyli, że obok sieczkarni była snopówka dla konia. Nie chcąc wracać z pustymi rękami postanowili, że zabiorą to, co miało być przeznaczone dla zwierzęcia. Przy użyciu wialni oddzielili ziarno od plew, a następnie zabrali ostatnie 50 kg karmy dla konia.  



Franciszek Balcerzak z córką Eugenią i wnuczkiem Andrzejem Balcerzakiem (około 1967 r.)  

Łukasz Rewers

Źródła:

- Relacje ustne: Andrzeja Balcerzaka z Melbourne, oparte na nagranych wspomnieniach jego ojca Franciszka Balcerzaka, Gustawa Rewersa (mojego dziadka) i Jana Krzysztofa Tomczaka – wybitnego regionalisty, społecznika, ekologa, młodszego chorążego Wojsk Obrony Terytorialnej, byłego sołtysa wsi Daninów i radnego powiatu konińskiego, zebrane przez Łukasza Rewersa w latach 2020-2022.  

- Zdjęcie należące do krewnych Andrzeja Balcerzaka.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości